Śnieg na Krecie: szczyty ponad plażami
Pocztówka trochę mnie okłamała
Widziałem Kretę opisywaną w każdym folderze jako wyspę plaż, więc kiedy pierwszy raz wyjechałem z Chanii w marcu i spojrzałem na południe, musiałem spojrzeć drugi raz. Grzbiet nad miastem nie był szarą skałą we mgle — był biały. Naprawdę biały, śnieżnobiały, taki, jaki widuje się na plakacie z wyciągiem krzesełkowym, a nie nad wybrzeżem, gdzie ludzie jedli już lunch na dworze w krótkich rękawach. Ten grzbiet to Lefka Ori, Białe Góry, a ich najwyższy punkt, Pachnes, sięga 2453 m. Nie spodziewałem się, że wyspa słynąca z różowego piasku Elafonissi i portowych kawiarni miasta Chania skrywa też pasmo, które utrzymuje śnieg jeszcze po Wielkanocy.
Kreta to nie jedna góra, lecz trzy pasma warte poznania, i w tej podróży odwiedziłem wszystkie trzy. W centrum wyspy Psiloritis — zwany też Górą Ida — to prawdziwy najwyższy punkt Krety, 2456 m, wznoszący się nad wioską Anogia na płaskowyżu. Na zachodzie skupiają się Lefka Ori wokół Pachnes, 2453 m — ściana widoczna za wąwozem Samaria i płaskowyżem Omalos.
Na wschodzie Dikti sięga 2148 m, górując nad płaskowyżem Lasithi i jego jaskinią. Żadne z tych trzech pasm to nie drobnostka — każde jest wyższe niż cokolwiek w większości Europy Zachodniej poza Alpami — i każde niesie śnieg długo po tym, jak plaże w dole zapełnią się na sezon.
| Pasmo | Najwyższy szczyt | Wysokość | Śnieg zazwyczaj utrzymuje się do |
|---|---|---|---|
| Lefka Ori (Białe Góry) | Pachnes | 2453 m | Końca maja |
| Psiloritis (Góra Ida) | Timios Stavros | 2456 m | Maja-czerwca |
| Dikti | Spathi | 2148 m | Kwietnia-maja |
Bez wyciągu, bez trasy, bez kolei — i to dosłownie żadnej
Chcę powiedzieć to wprost, bo w sieci widziałem to pytanie zadawane w dobrej wierze: na Krecie nie da się jeździć na nartach. Nie ma ośrodka, wyciągu krzesełkowego, orczyka, wypożyczalni z butami w twoim rozmiarze — nic. Kreta ma za to śnieg leżący na dzikim, nieprzygotowanym wapieniu powyżej granicy lasu, dostępny tylko górską drogą, a potem pieszo, często przez teren wymagający raków i przewodnika, a nie karnetu na wyciąg. Kto wyobraża sobie wyspiarską wersję małej alpejskiej stacji narciarskiej, wyobraża sobie miejsce, które tu nie istnieje.
Do tego dochodzi kolejny fakt, który zaskoczył mnie równie mocno: Kreta nigdy nie miała żadnej kolei. Nie ma więc i widokowej kolejki górskiej, jaka w Alpach dowozi narciarzy do linii śniegu. Jeśli chcesz zbliżyć się do białych szczytów, wynajmujesz samochód — jazda oznacza tu wąskie drogi i przyzwyczajenie do zjeżdżania na pobocze, by przepuścić szybszy ruch — i jedziesz tak daleko, jak sięga asfalt.
Zwykle kończy się to na górskiej wiosce: Anogia pod Psiloritis, Omalos pod Lefka Ori albo wioskach otaczających płaskowyż Lasithi pod Dikti. Z każdej z nich, zimą lub wczesną wiosną, wystarczy spojrzeć w górę — śnieg jest po prostu tam, wystarczająco blisko, by go sfotografować, ale zbyt wysoko i zbyt surowo, by na nim jeździć.
Stojąc pod śniegiem, nie na nim
Rano, gdy jechałem w stronę Anogii, droga wznosiła się z winnic w las sosnowy, a potem na gołe szare zbocza pokryte białymi smugami powyżej około 1400 m. Zatrzymałem się w tawernie we wsi — takiej, gdzie wciąż gotuje się jagnięcinę na święta — a właścicielka wskazała na Psiloritis bez większych ceregieli, tak jak wskazuje się na pogodę. Dla niej to nie była nowość; to po prostu to, co góra robi od stycznia do maja. Wejście na szczyt Psiloritis, gdy warunki na to pozwalają później wiosną, to poważna, całodniowa wyprawa, nie spacer, a zimą to wyprawa górska, nie turystyczna wycieczka.
Lefka Ori niosą więcej niż tylko krajobraz — niosą historię. Kreteńczycy ukrywali się w tych grzbietach podczas drugiej wojny światowej, przeprowadzając żołnierzy alianckich przez przełęcze, których Niemcy nigdy w pełni nie kontrolowali, a o ruchu oporu, który wyrósł z tych gór, wciąż mówi się w leżących poniżej wioskach.
Zrozumiałem to lepiej po dniu spędzonym na dwudniowej wycieczce z przewodnikiem śladami bitwy o Kretę, wyruszającej z Chanii, która prowadzi przez podnóża pasma, na które patrzyłem wcześniej z portu. Jeśli historia wojenna interesuje cię bardziej niż buty trekkingowe, jest też dedykowana wycieczka historyczna poświęcona bitwie o Kretę, która więcej czasu spędza w samych miejscach pamięci.
Niższe stoki wszystkich trzech pasm są nie tylko dzikie, ale i uprawiane — góry Krety produkują wino i oliwę tak samo jak ciszę. Tego samego dnia, na cieplejszej, niżej położonej trasie, dołączyłem do degustacji wina i oliwy w historycznych wioskach u podnóża szczytów, co jeszcze wyraźniej pokazało kontrast: winorośl i stare kamienne domy kilkaset metrów poniżej linii śniegu, która jeszcze nie stopniała. To dziwny, ale dobry rodzaj zawrotu głowy i to najbardziej szczera wersja Krety — nie jeden krajobraz, lecz kilka ułożonych jeden na drugim.
Dlaczego to ma znaczenie dla tego, jak wyobrażasz sobie wyspę
Myślę, że pytanie o śnieg jest ważne nie samo w sobie, lecz przez to, co prostuje. Kreta jest sprzedawana, zrozumiale, jako plaża i słońce — zachodzący piasek Falassarny, pas kurortowy Hersonissos i Malii, nieprawdopodobny róż Elafonissi. To wszystko jest prawdziwe.
Ale ta sama wyspa ma trzy pasma powyżej 2100 m utrzymujące śnieg aż do wczesnego lata, wąwozy wyrzeźbione przez wody roztopowe z tych samych szczytów oraz płaskowyż Lasithi, gdzie rolnicy kiedyś pompowali wodę do nawadniania wiatrakami, pracując wprost pod ośnieżoną czapą Dikti. Plaża i pole śnieżne dzieli czasem niecałe dwie godziny jazdy samochodem. Później tego samego tygodnia, w upalne popołudnie, pojechałem w zupełnie przeciwną stronę i dołączyłem do krótkiej jednodniowej wycieczki na plażę i do winnicy w Falassarnie — klapki rano, a szczyty wciąż białe w lusterku wstecznym.
Jeśli planujesz wyjazd nastawiony na góry, praktyczne okno czasowe jest wąskie: przełęcze i sam wąwóz Samaria są zamknięte przez całą zimę, a śnieg, który naprawdę dobrze zobaczysz z drogi lub punktu widokowego we wsi, jest widoczny między styczniem a kwietniem, przed wiosennym zazielenieniem i przed najazdem tłumów na plaże.
Później w sezonie, gdy nawet jednodniowa wycieczka do różowego piasku Elafonissi wydaje się oczywistym planem, wysoki śnieg zwykle już zniknął albo został zredukowany do kilku zacienionych kieszeni, które trzeba by wypatrywać przez lornetkę. Przyjedź dla plaż, jeśli po to właśnie przyjechałeś — tylko nie zdziwiej się, tak jak ja, gdy spojrzysz na południe znad stolika w kawiarni w Chanii i zobaczysz coś, co wygląda, jakby zabłąkało się tu z zupełnie innego kraju.
tours.Explainer
Zweryfikowane wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.
GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.


